Niedziela Palmowa tuż, tuż… tradycja palm wielkanocnych

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

 Doszły wieści, że Jezus przybywa, na ulic wybiegł wielki tłum. Wziął gałązki, palmowe gałązki, kroczył za Nim i błogosławił Mu*…. – mówią słowa jednej z pieśni kościelnych.                       

Już za kilka dni Niedziela Palmowa – jedna z najważniejszych niedziel w roku liturgicznym Kościoła Rzymskokatolickiego. Wtedy to obchodzona jest pamiątka uroczystego wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Palmowa zwana jest także Niedzielą Męki Pańskiej, z uwagi na fakt, iż podczas liturgii czytana jest Męka Pańska – fragment Ewangelii wg św. Marka.

Wszyscy oczami wyobraźni widzimy taki oto obraz: Chrystus w chwale i radości wjeżdża do miasta na osiołku. Wita go tłum ludzi wiwatując na Jego cześć i wykrzykując Hosanna! (z hebr. radość, uwielbienie). Wszędzie naokoło palmowe gałązki.  Tradycja zanoszenia i święcenia palm w ostatnią niedzielę przed Niedzielą Zmartwychwstania Pańskiego przetrwała po dziś dzień.

Jak wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy opisał żydowski pisarz Roman Brandstaetter, co o palmach mówiły dawne legendy i podania, dlaczego gospodarze dawali zwierzętom bazie, wreszcie o roli palmy w polskiej kulturze i obyczajowości – o tym wszystkim opowiada dr Tadeusz Mędzelowski z Instytutu Studiów Politycznych Wyższej Szkoły Biznesu – National Louis University w Nowym Sączu.
 
Roman Brandstaetter** w czwartym tomie swojej powieści pt. „Jezus z Nazaretu”  tak opisuje wjazd Jezusa do Jerozolimy: „Potrząsali palmowymi liśćmi, symbolami zwycięstwa nad śmiercią – śmiercią wolności była władza Rzymu nad Izraelem – i śpiewali pieśń o potomku Dawida, który zwiastując przyjście królestwa ojców już idzie w Imię Pana i zbliża się, zbliża, zbliża! Ich śpiew stawał się coraz bardziej podniosły, trzepot skrzydlatych palm jeszcze bardziej gorączkowy”. Brandstaetter pisał swoją powieść w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia i odnosił się do zapisów biblijnych ewangelisty Świętego Jana, który jako jedyny mówi o tym, że zgromadzony lud wita Chrystusa gałązkami palmowymi. Pisał ewangelista: „Nabrali gałązek palmowych i wyszli naprzeciwko niemu i wołali Hosanna”.

W Niedzielę Palmową każdy kościół polski zakwita wiązankami wierzbiny, modrzewiu, borówek, barwinku, jak gdyby całe gaje zeszły do świątyni oddać hołd Zbawicielowi. Wierzbina usiana białymi kotkami - to polska palma, wdzięczna i pokorna. Gdy wiosna wczesna, a Wielkanoc późna, kotki nie są już białe, ale żółte, sypiące złotym pyłem o słodkiej woni. Wychodząc po nabożeństwie z kościoła, należy połknąć parę poświęconych baziek. Miękkie, kosmate, z trudem przechodzą przez krtań, lecz zabieg wart jest trudu, chroni, bowiem od chorób gardła na przeciąg roku. Tak o Niedzieli Palmowej pisała Zofia Kossak w swojej książce „Rok polski" wydanej w 1955 roku podczas pobytu na emigracji w Anglii.
Zdaniem etnografów zwyczaj przystrajania rozwiniętych wierzbowych lub leszczynowych rózg /po staropolsku o rozkociałych pąkach/, gałązkami cisu, jałowca, kolorowymi wstążkami to zwyczaj starosłowiański i łączy się ze świętem wiosny obchodzonym wśród Słowian w okresie równonocny wiosennej.

Średniowieczna legenda mówi, dlaczego polska palma to gałązka wierzbowa i leszczynowa. Według niej po śmierci Chrystusa cała natura pogrążona była w żałobie. Wierzba babilońska, gdy usłyszała wieść o śmierci westchnęła „On umarł, teraz smutne moje gałęzie zwieszać się będą zawsze ku wodom Eufratu i płakać łzami jutrzenki”. Inna legenda mówi, że rózga wierzbowa przedstawia sobą „ognisty pręt boga Pioruna i dlatego każde pole i dom opatrzone godłem tego bóstwa gromu i burzy polecone jest jego opiece, a tym samym wolne od piorunów i nawałnicy”.

Stąd zapewne zwyczaj wykorzystywania przez gospodarzy palmy do ochrony domostw i dobytku czy robienia krzyżyków z poświęconej palmy i wbijania ich w Wielkanocny Poniedziałek w zagony.

Odnosząc się do materiału, z jakiego powinny być wykonane palmy, to jest on również ustalony przez tradycję, ale obowiązujący zestaw gałązek i ziół jest różny w poszczególnych regionach Polski. Palmy powinny zawierać gałązkę leszczyny, wierzby, cisu, sosny, jałowca czy winorośli. Nigdy natomiast topoli, z czym wiąże się kolejna legenda.
Mówi ona, że po śmierci Jezusa, gdy cała przyroda była pogrążona w żalu sosna na znak żałoby przybrała ciemny kolor i szukała miejsc odludnych, winorośl postanowiła, że z żalu pociemnieją jej jagody, a prasy, w której będą je wyciskać spłynie wino. Cis postanowił rosnąć tylko na cmentarzach a pszczoły mają nie dotykać jego zatrutych kwiatów. Topola pozostała niewzruszona twierdząc, że jest niewinna i uznała, że Jezus umarł z powodu grzeszników. Za ten brak pokory liście topoli zostały skazane na wieczne drżenie. Dodatkowo topola miała ofiarować swoje konary Judaszowi by mógł popełnić na nich samobójstwo i od tej pory drży przed Panem Bogiem.

Tak legendy tłumaczą, z czego powinny być zrobione wielkanocne palmy.

Palmom przypisywano właściwości lecznicze. Dlatego też po powrocie z nabożeństwa uderzano się nimi lub dotykano by przekazać ich życiodajną moc. Kropiono nimi dom,  obejście i bydło w oborze. Gładzono boki krów a nad ich głowami czyniono znak krzyża. Przynajmniej jedną bazię lub „bagniątko” dawano krowie do połknięcia a przy pierwszym wiosennym wyjściu na pastwisko symbolicznie uderzano krowę palmą. Po to, aby się dobrze pasła i doiła, by czarownice nie odbierały i nie psuły jej mleka.

W okolicach Nowego Sącza i Tarnowa do dzisiaj można spotkać w Wielkanocny Poniedziałek wbite w stajonka krzyżyki zrobione z poświęconej wielkanocnej palmy. Takie krzyżyki przybijano także na drzwiach wejściowych domów stodół i obór. Miały chronić od czarów, nieszczęścia, choroby a przede wszystkim od ognia.
Obowiązkowo palmę umieszczano też za świętymi obrazami, aby strzegły domu od złego i przysparzały błogosławieństwa bożego. Jeżeli zachodziła potrzeba rozdrobnione zioła z palmy wraz z ziołami poświęconymi w Boże Ciało używano do okadzania domów, chorych osób i bydła. Dawano też do picia sporządzone z palmy napary krowom po ocieleniu.

Palmy miały chronić przed czarownicami. Dlatego że, w Wielki Czwartek i Wielki Piątek czarownice przejawiały szczególną aktywność i mogły chociażby odebrać krowom mleko czy wyrządzać inne dotkliwe szkody, należało powiesić kawałek palmy w oborze i kurniku. Palma odbierała czarownicy jej moc czynienia zła.
Lucyna Gacoń opisując obrzędy i zwyczaje doroczne w materiałach etnograficznych dotyczących Rzepiennika Strzyżewskiego pisze, że w tych okolicach można wyodrębnić dwa typy palm: „mietły” i „wiechy”. Mietła to palma zrobiona z „bagniąt”czyli gałązek wierzbowych iwy lub rokity i „palmy” czyli trzciny wodnej przyciętych na długość od kilkunastu do kilkudziesięciu centymetrów ukształtowanych na kształt miotły. Związywać tak zrobioną palmę należało sznurkiem. Wcześniej związywano ją batami z lnu lub konopi. Tych powrozów, czyli batów używano później podczas pasienia bydła. Mówiono: „batem pasz to się będzie darzyło”. Pomiędzy gałązki tak zrobionych palm wkładano butelkę z oliwą na pamiątkę, „że Chrystusa smarowano oliwą przed złożeniem do grobu”. Oliwa wykorzystywana była później gdy bolały oczy lub wówczas gdy krowy miały chore wymiona.

Drugi typ palm to wiechy/ wichy, wysokie drzewa/. Są to drzewka wierzbowe mające często więcej niż metr wysokości przystrojone wstążkami i kwiatami.
Najwyższe w naszym regionie są palmy lipnickie. Mają ponad 35 metrów. Kiedy Józef Piotrowski zorganizował w Lipnicy swój pierwszy konkurs w 1958 roku najwyższa palma miała 17 metrów. Rosną więc lipnickie palmy coraz wyżej. Trudno byłoby tak wysokimi palmami chłostać domowników. Trudno włożyć za święty obraz i wreszcie trudno wnieść do kościoła. Tradycja, bowiem nakazywała, aby palma mieściła się w świątyni. Dzięki Józefowi Piotrowskiemu nie dotyczy ona Lipnicy.
Nie zapominajmy jednak, że w Lipnicy wykonuje się również niższe piękne palmy, które tak samo jak te wysokie i te małe przypominają nam o tradycji tej opisywanej przez ewangelistę Jana.

Któż z nas dzisiaj wierzy w magiczną moc palmy. Zastanawiam się, czy rolnicy z okolic Rzepiennika Strzyżewskiego, Ciężkowic wbijając krzyżyki zrobione z palmy w zagony w Wielki Poniedziałek wierzą, że palma uchroni ich pola od klęsk żywiołowych: huraganów, susz. Najważniejsze jest to, że kultywują tradycje swoich ojców, że dzięki Nim młode pokolenie tradycje poznaje nie tylko z publikacji i okazjonalnie. Oby jak najdłużej.

*Hosanna na Wysokości. Błogosławiony Izraelski Król… - tak kończy się pieśń. 

** Roman Brandstaetter – urodzony w 1906 roku w Tarnowie żydowski pisarz, poeta a także dramaturg i tłumacz. Był znawcą Biblii. Pisał poezję. Z powieści oprócz „Jezusa z Nazarethu”,  napisał także „Zmowę eunuchów”  czy „Przypadki mojego życia”. Dokonał także przekładów m.in. „Pieśni nad Pieśniami”, Apokalipsy, czy Listów św. Jana. Zapisał się trwale w historii miasta Tarnowa.

***
Dr Tadeusz Mędzelowski
– politolog, religioznawca,   dziennikarz i badacz obyczajów. Na Uniwersytecie Warszawskim obronił doktorat na następujący temat: „Mniejszości religijne w Polsce po 1989 roku w ujęciu filozofii polityki”.  Jest wiceprzewodniczącym  Pacyfistycznego  Stowarzyszenia Wolnej Myśli  oraz członkiem  Stowarzyszenia „Kuźnica” w Tarnowie. Wykłada na   Wydziale Politologii w Sądeckiej Wyższej Szkole Biznesu – National Louis University. Współpracuje też z Uniwersytetem Warszawskim i Rzeszowskim.

Fot. polskiekrajobrazy.pl 
Oprac. Agnieszka Małecka, absolwentka klasy dziennikarskiej, studentka politologii w WSB-NLU
 
       


Najlepsze lokaty, kredyty, pożyczki, konta

Nawigacja

Aktualności

Kultura

IUBILAEI CANTUS 2014

IUBILAEI CANTUS 2014

Zapraszamy na XX Sądecki Festiwal Muzyczny IUBILAEI CANTUS. Podczas tegorocznej edycji wystąpią m.in. Maestro Jacek Kaspszyk, Sebastian Ryś, Marek Bracha, Katarzyna Musiał, zespół New Bone, Orkiestra Akademii Beethovenowskiej, Orkiestra Straży Granicznej, Orkiestra Musica Florea z Pragi, Szczawnicki Chór Kameralny...

Czytaj Wiecej

Sport

Tour de Pologne w Nowym Sączu

Prezydent Ryszard Nowak po raz drugi spotkał się z Czesławem Langiem- Dyrektorem Generalnym Wyścigu Tour de Pologne. Tematem rozmowy były kwestie dotyczące organizacji w Nowym Sączu jednego z etapów tego  prestiżowego wyścigu kolarskiego.   Prezydent Ryszard Nowak przyjął propozycję,...

Czytaj Wiecej

Z Małopolski

Nielegalne papierosy, tytoń oraz alkohol…

Nielegalne papierosy, tytoń oraz alkohol warte ponad 55 tysięcy

24 października funkcjonariusze Placówki Straży Granicznej w Krakowie - Balicach wspólnie z pracownikami Urzędu Kontroli Skarbowej w Krakowie ujawnili nielegalne wyroby akcyzowe warte ponad 55 tysięcy złotych. Do ujawnienia nielegalnego towaru doszło na targowisku w Niepołomicach.  Podczas kontroli samochodu, który...

Czytaj Wiecej

Ankieta

Jak podoba Ci się strona







Kontakt z nami

...